Było, nie było



Swoją przyszłość wydreptałem nad jeziorem Trzesiecko, kiedy późną nocą wracałem z poddasza krawca-astronoma na ulicy Kościuszki do domu na ulicy Szczecińskiej. Gwiazdy, przed chwilą obserwowane przez teleskop zbudowany przez krawca-astronoma, teraz tysiącami oczu do mnie mrugały, zmuszając umysł do podziwu wymieszanego z trwogą, rodząc pytanie: czym jesteście? I kim jestem ja, szary cień pośród wysokich […]

Moje pytania często są pytaniami dziecka. Nie mam z tego powodu poczucia niższości, a nawet cieszę się, że udało mi się zachować pierwotną, nieograniczoną ciekawość.

Nie lubię nijakości. Interesuje mnie walka, bardziej namiętności niż ciał, choć i od tej nie stronię. Żyjemy w takich czasach, że każda potrawa musi być ostro przyprawiona. Nawet jeżeli opisuje miałkość, to musi ona zgrzytać w zębach.

Literatura SF zagłusza sumienie ludzkie. Do brzmienia dzwonu grozy, bijącego na alarm udoskonalaniem techniki zabijania, dodaje umilające dzwoneczki snu o zrozumieniu potęgi kosmosu.

Nie potrafię żyć codziennością. Przyzwyczaiłem się do podróży kosmicznych jak do snu; wciąż tego samego, powtarzanego w wielu wariantach, ciepłego, leniwego, z przeświadczeniem śniącego, że jeżeli przytrafi się coś niedobrego, to zawsze może się zbudzić.

Pierwsze zdanie jest kluczem do tekstu, który najpierw długo miota się w głowie, by potem odnaleźć się usystematyzowanym na kartach rękopisu. Przebicie tego pierwszego strumyka świadomości jest najtrudniejsze: materia jest piekielnie oporna, niewrażliwa na nieustanne próby. Tylko czasami pod wpływem lekkiego uderzenia wytryska niczym gejzer. Przeważnie pochłania wiele energii, nim systematyczną pracą kamieniarza nie wykuje się […]

 

Zapraszam do księgarni autorskiej

Zapraszam do księgarni autorskiej

Matryca duszy

Klucz do DNA

2012: gniew ojca