Katagoria: Było, nie było, opublikowano 31 lat temu.

Pierwsze zdanie


 

Pierwsze zdanie jest kluczem do tekstu, który najpierw długo miota się w głowie, by potem odnaleźć się usystematyzowanym na kartach rękopisu.
Przebicie tego pierwszego strumyka świadomości jest najtrudniejsze: materia jest piekielnie oporna, niewrażliwa na nieustanne próby. Tylko czasami pod wpływem lekkiego uderzenia wytryska niczym gejzer. Przeważnie pochłania wiele energii, nim systematyczną pracą kamieniarza nie wykuje się korytarza, którym potem będzie mogła już bez przeszkód spływać.

To okrutna męczarnia i na pewno więcej rzeczy by napisano, gdyby nie pierwsze zdanie.

Ja przeważnie przez wiele dni pętam się po codzienności, wyszukując rożnorakich prac, które nie kazałyby mi ślęczeć nad czystą kartką. Niby wszystko jest już przygotowane: znasz bohaterów, panujesz nad konfliktami mającymi stać się ich udziałem – i nic. Ciśnienie opracowanej konstrukcji powieści jest tak potężne, że stajesz się nieznośny dla domowników; drażni cię słońce i niepogoda; śpisz w dzień sądząc, że w nocy przyjdzie wyczekiwane skupienie i męczą cię bezpłodne noce w chwili, gdy chciałbyś ujrzeć zieleń drzew, nagle niezbędne pragnienie do pracy nad tekstem.

Dobrze jest wtedy wszystko odłożyć na bok. Pójść do kina na film, zacząć robić w piwnicy stelarz na weki. Tylko o jednym nie można zapomnieć – przez cały czas musisz mieć pod ręką kartkę i ołówek. To może przyjść w każdej chwili – i najczęściej przychodzi w tej najmniej spodziewanej.
Lecz to nie wszystko. Można naprawić kran, zatynkować i pomalować dziury w ścianach, i nie mieć już nic do zrobienia – a pierwsze zdanie wciąż nie nadchodzi…

Powiedź sobie wtedy: „Niech się stanie światłość”, pocieszając się, że takie pierwsze zdanie wypowiedziano tylko raz w historii świata.

 
 

Podobne wpisy


Licznik: 405


 
Share This