Katagoria: Twórczość, opublikowano 33 lata temu.

Dopóki nie zabraknie atramentu w kałamarzu


 

W 1985 roku wojsko oderwało mnie od powieści, nad którą pracowałem od wielu nieprzespanych nocy („Patrzeć prosto w słońce”, nie dokończonej).

Okropnie się tego bałem. Walczyłem z nią blisko rok, a teraz los zabronił mi pracować dalej… Nie mogłem przez następny rok jej dusić w sobie. Musiałem dokończyć lub … zapomnieć. Wciąż powtarzałem: Nie musisz pisać! Nie jest ci to potrzebne! Wykorzystaj luksus beztroski psychicznej, odpocznij.,, I udało się. Przestałem myśleć. Nie tylko o powieści – przestałem myśleć w ogóle. Okazuje się, że można…

Lecz pewnej nocy, leżąc na Izbie Chorych, miałem sen. Zbudziłem się roztrzęsiony i szybko pobiegłem na schodki prowadzące na strych, gdzie można było palić wbrew zakazom. I gdzie można było pozostać samemu. Nie zapomniałem wziąć notesu i długopisu.

A oto co mi podszepnęła podświadomość, której na długo nie da się oszukać…

Miałem sen grozy.

Śnił mi się pałacyk, a w nim pokój przestronny z sekretarzykiem z ciemnego drewna, oddzielony barierką z czerwonej, splątanej w niezliczonych supłach liny niczym w muzeum. A na tym sekretarzyku stał samotnie kałamarz, z wetkniętym gęsim piórem. Głos z przeszłości, kustosza oprowadzającego po salach lub przyjaciela, do którego przyjechałem w gościnę, mówił, że ów przybytek opanowany jest przez ducha niespokojnego, lękającego się jedynie atramentu z kałamarza…

Ten muzealny pokój spodobał mi się od razu. Kogoś innego mogła drażnić linijkowa symetryczność i martwota krzątaniny człowieka, lecz mi bardzo odpowiadała. Gdy, w za dużych bamboszach, szuramy posadzkę muzeów, obcując przez splecione ze sznurków czerwono-białe linki, z materią w której poruszali się bohaterowie naszych podręczników – pomimo tak starannego gromadzenia mebli, filiżanek których dotykali w dyskusjach o ranku, obrazów na które spoglądali w zamyśleniu – bardzo rzadko wchłaniamy tę atmosferę. Ów porządek, wielokroć wygładzany przez kustosza, czyni to przecież prawdziwe pomieszczenie bezlitośnie pustymi… Martwymi odbiciami w szybach, kryjących przed kurzem rekwizytów i połyskiem werniksu.
Lecz ja przecież przyjechałem tutaj nie w poszukiwaniu minionych epok, a w poszukiwaniu siebie. I potrzebny był mi ład przestrzeni dotykalnej, abym mógł wyrwać się z chaosu myśli. Łatwiej było to uczynić patrząc na symetryczność – porządek aż klujący. Wystarczał mi śmietnik myśli; gdy go otworzę, czyni taki rozgardiasz wokół mnie, że w końcu z przyjemnością wyciągnę szyję by uwolnić się spod tej sterty. Spojrzę wtedy na kałamarz, z którego korzystał zapewne jakiś sławny pisarz, i pomyślę: „Czy w tym kałamarzu tkwiła moc jego zdań?”

 

… Wystarczyło go na kilkukrotne użycie. Duch wyczynia coraz większe harce. Niszczy mnie nieustannie, wyrywając po kawałku życie.
Zrozpaczony, skazując siebie na nieuniknioną zagładę, nie wiem czemu przyszło mi do głowy, że być może w atramencie tkwi siła, której obawia się niespokojny duch. A może nie w atramencie, a w słowie zapisanym? Że jedynie świat opisany tworzy rzeczywistość, do której nie mają dostępu złe moce?

I odpowiem zaraz: „Nie! Jego moc była w nim samym! Kałamarz przeszkadzał sprawnie wydobyć ją na karty powieści. Lecz on pokonał i tą przeszkodę, i wiele innych niedogodności”.
… Moc ducha maleje z każdym zapisanym słowem. Tą opowieść zacząłem pisać wciśnięty w róg pokoju, gdy za oknem szalała burza, a drzwi otwierały się i zamykały z upiornym skrzypieniem, dręcząc bezzasadnym lękiem, iż raptem wkroczy ów duch niespokojny, by zabrać mi wszystko…
A wtedy odezwałem się na głos: „I ty musisz odrzucić wszystko co ci przeszkadza. Pamiętaj, że jedynie to, co napiszesz – pozostanie. Pisz!”.

 

W tej chwili, gdy kończę opowieść, niebo się rozpogodziło, a ja siadłem przy sekretarzyku, mając w pogardzie wciąż drzwi skrzypiące niewiadomym za moimi plecami. Pisać. Wciąż pisać, dopóki atramentu starczy w kałamarzu…

Powyższy zapis został przeniesiony bez korekty, z kartki wtedy zapisanej.

 

 
 

Podobne wpisy


Licznik: 634

Prześlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*